Wyobraźnia vs. Rzeczywistość za granicą

Czy zdarzyło ci się, Drogi Czytelniku, że twoja wyobraźnia na temat innych ludzi i wydarzeń zderzyła się boleśnie z zastaną rzeczywistością? Sytuację tą można określić, lubianym ostatnio w Internecie, stwierdzeniem: wyobraźnia kontra rzeczywistość.

Często obserwuje się innych ludzi, ich zrealizowane plany, marzenia, poczynione kroki. Na tej podstawie wysnuwa się różne wnioski. Pewna, obrana ścieżka przyniosła upragnione korzyści rodzinie, znajomym, czy innej osobie, o której właśnie usłyszałeś przypadkowo. Odnosisz wrażenie, że innym się udało, było ich sporo, więc na pewno uda się i tobie.

Jednak towarzyszy nam pewna skłonność, kiedy zabieramy się za ocenianie rzeczywistości. Skłonnością tą jest złudzenie. Zapominamy o drodze jaką trzeba przejść i jaką przeszli inni zanim dotarli do celu. Zapominamy o problemach i przeszkodach, z którymi trzeba będzie się uporać. A co najważniejsze, zapominamy o tym, że to ludzie nadają sens, wielkość i prostotę pewnym rzeczom. I nie zawsze musi mieć to związek z prawdą. To jak efekt śnieżnej kuli, ale pokazany w odwrotną stronę – od końca do początku. Z każdym przewrotem kula zaczyna się zmniejszać, zamiast formować coraz to większa. Tak jak zmniejsza się ranga, trud i powaga sytuacji w oczach kolegi, który o czymś ci opowiada. A później zaczynasz w to wierzyć.

Będąc w dowolnym kraju na świecie, musisz mieć świadomość, że wszędzie znajdują się ludzie którzy mają swoje przeżycia, kompleksy, marzenia i motywy. Na wszystkich etapach twoje życie jest uzależnione od innych. Bo musisz się z kimś spotkać i zostać poddany ocenie, żeby móc zrobić krok dalej, albo stanąć w miejscu. Przychodzą takie sytuacje kiedy oczywiste staje się niejasne. Kiedy tak naprawdę twoja przyszłość i kariera są uzależnione od łaski lub niełaski drugiego człowieka. Zaczynasz rozumieć, że inni będą próbować czerpać z ciebie to, co najlepsze, ale dla nich. A każde pytanie o doświadczenie, języki i oczekiwania zostaną zweryfikowane w taki sposób, by mieć pewność, że przyniosą korzyść nie tobie, lecz drugiej stronie.

Wzbicie się na kolejny szczebel społeczny nie jest łatwe. Może zdarzyć się tak, że przez jakiś czas twoje osiągnięcia i kariera staną w miejscu. Niektóre twoje cechy i umiejętności zostaną przekute na zalety w zawodzie, o którym nigdy nie marzyłeś. A miejsce, w którym się znajdujesz okaże się jednak zbyt małe, aby propozycje były warte świeczki, a nawet czasem poszanowania.

Podczas swojej drogi i poszukiwań odkryłam kilka rzeczy, które z pozoru mogą wydawać się oczywiste i działać na naszą korzyść, lecz tak naprawdę bywają inne i zaskakujące.

1. Znajomość języka angielskiego wcale nie jest atutem.

Jak się okazuje sam język wcale nie musi być cechą atrakcyjną w kraju anglojęzycznym. Mimo, że dla nas samych stanowi spore ułatwienie. Tym bardziej, kiedy posiadamy ambicje i kierujemy swoje cele w stronę znalezienia naprawdę dobrej posady oraz chcemy aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Dla osób mieszkających w swoim ojczystym kraju, porozumiewanie się w kolejnym języku stanowi dodatkowy atut. Stajemy się bardziej atrakcyjni i pożyteczni na rynku pracy. Odbierani jesteśmy jako ludzie, którzy włożyli dużo wysiłku w to, aby opanować kolejny język świata. Dzięki temu możemy zyskać realne szanse na zajęcie wymarzonej pozycji, jako osoby pracowite i zdolne. Jesteśmy w stanie kontaktować się z kontrahentami danej firmy i na ogół poszerza nasze horyzonty.

Jednak w kraju, w którym językiem urzędowym jest angielski nie stanowi on już naszej ponadprogramowej umiejętności, bo istnieje na co dzień. Każdy kolejny jest na wagę złota. Zwalczanie konkurencji oraz bycie naprawdę atrakcyjnym pracownikiem wymaga posiadania dwóch języków obcych, w trybie komunikatywnym, na początek, co nie jest możliwe do osiągnięcia dla każdego i realnie zaniża nasze szanse.

2. Wyjawianie swojej narodowości częściej wywołuje rozczarowanie.

W kraju, w którym przyszło mi żyć ilość Polaków jest nieprzyzwoicie wysoka. Stanowią oni spory odsetek żyjących tam ludzi. Otaczają całą społeczność – dominując ją. Są w każdej firmie, sklepie, markecie, na ulicy. Zajmują wyższe stanowiska. Jednak są to głównie osoby, które emigrowały 10 lat temu i więcej. Udało im się. Rynek ich potrzebował. Zostali i żyją tam do dzisiaj. Lokalna społeczność ich zaakceptowała.

Mimo wszystko, każdy kraj walczy o swoją autonomię i potrzebuje jej. Nikt na dłuższą metę nie ufa i nie toleruje obcych na swoim obszarze. Nikt nie lubi imigrantów, którzy mieszają się z tłumem, zabierają stanowiska pracy, wprowadzają swoje zasady i nawyki. Przywłaszczają sobie część nie swojej narodowości. Napływ Polaków w takich ilościach nie może być nieodczuwalny i z pewnością ma znaczący wpływ na jakość życia rodowitych mieszkańców. Dlatego dziś to, że jesteś kolejnym obcokrajowcem, który wprosił się na wyspę w celu rozpoczęcia nowego życia – nie wywołuje zbyt dużej ekscytacji.

3. Rzetelność i pracowitość najchętniej cenione są na niszowych stanowiskach.

Polacy odbierani są jako pracowity naród. Niestety aplikując do firm lub sprzedaży detalicznej możesz prędko się nie spotkać z zainteresowaniem twoją aplikacją z powodu pochodzenia oraz pozytywnych cech, jakie mogą z niego wynikać. Wykształcona osoba z tytułem magistra i dobrą znajomością języka często jednak nie figuruje na liście numerów, pod które pracownik działu HR koniecznie zadzwoni. Osoba z wykształceniem i językiem, który nie sprawia barier w codziennej współpracy nie zawsze wyróżni się spośród sterty CV innych kandydatów, nawet jeśli informacje w rubryce doświadczenie mocno powiązane są z aktualnym stanowiskiem.

Wspomniana pracowitość przybiera ważność i pomaga w znalezieniu pracy w przypadku mało rozwijających stanowisk. Na co dzień spotkasz się z wieloma propozycjami ze strony firm sprzątających, osób prywatnych potrzebujących pomocy domowej czy pracodawców zapewniających jedynie pół etatu i brak oficjalnej umowy. Można zatem uznać, że narodowa pracowitość nie stwarza zbyt często możliwości, aby piąć się wyżej tam, gdzie byśmy tego najbardziej oczekiwali.

4. Menadżerowie nie stwarzają sobie konkurencji.

Pamiętaj, że konkurencja nie śpi. Jest to kolejna przeszkoda stojąca na drodze do twojej kariery w czasach, kiedy przestano już łapać przypadkowych ludzi na lotniskach i zapewniać im pracę we wszystkich sektorach. Tytuł magistra często może być krokiem milowym w stronę awansu i powodzenia zawodowego. Jednakże pokolenie ludzi, którzy rozpoczęli swoje doświadczenie kilkanaście lat temu na stanowiskach menadżerskich w dużej mierze nie ukończyło studiów wyższych. Jak wiadomo często to właśnie oni zajmują się procesem rekrutacyjnym w sklepach, kinach czy restauracjach. Nie każdy z nich doceni wykształcenie wyższe, ale przefiltruje aplikację przez pryzmat swoich indywidualnych uczuć, a może nawet uprzedzeń. Aplikacja nie dotrze także do szefa. Istnieje niewiele powodów, dla których niezależny menadżer z miłą chęcią przyjmie nowego, lepiej wykształconego od siebie pracownika, w dodatku na niższe stanowisko.

5. Ludzie podsuwają oferty pracy nie zgodne z twoim potencjałem.

Uważaj, kim się otaczasz. Mieszkając w małej społeczności, gdzie większość rodaków wyjechało jedynie w celach zarobkowych, możesz spodziewać się propozycji pracy nieadekwatnych do twojego wykształcenia, umiejętności, doświadczenia i aspiracji. Przykry fakt wskazuje na to, że większość przebywających tutaj kobiet zdobyło pracę w gastronomii lub supermarketach. Są to jedne z tych miejsc, dających możliwość szybkiego znalezienia długoterminowej pracy i stabilizacji finansowej. Dlatego też, najczęściej można spodziewać się właśnie takich propozycji pracy od osób, które będą chciały za wszelką cenę i w wielkiej przenośni pomóc i ułatwić ci drogę rozwoju twojej kariery.

Dodatkowo, podejście wielu osób, które emigrowały różni się od tych, którzy zostali w ojczystym kraju. Jeśli oprócz walizki, zabrałeś ze sobą cały bagaż marzeń, wyobrażeń i ambicji, możesz napotkać wiele przeszkód na swojej drodze. Rzeczywistość jest znacznie uproszczona. Większość osób chce jak najbardziej zredukować koszty życia i utrzymania, aby jak najwięcej przychodów zatrzymać na koncie. A rozwój kariery niejednokrotnie wymaga wyrzeczeń. Dojazdy do pracy, zmiana miejsca zamieszkania, większy czynsz – to rzeczy, które dla osób skupionych wyłącznie na oszczędnościach są bez sensu. Dla wielu ludzi twoje postępowanie może być niezrozumiałe i nie otrzymasz od nich wartościowej dla ciebie pomocy. Może to spowodować, że poczujesz się ciągnięty na dno i z pewnością nie ułatwi ci dążenia do wyznaczonego celu.

6. Jeśli jesteś kobietą więcej konkretów otrzymasz od mężczyzn.

Prawdopodobnie wynika to z czystej nauki. Mężczyźni mogą oczekiwać utajonych korzyści z niesienia pomocy młodej, przyjezdnej dziewczynie. Ukrytych powodów może także nie być, łatwiej jednak pomaga się płci przeciwnej. Wtedy poczucie konkurencji nabiera innego znaczenia. Z założenia kobieta i mężczyzna nie wejdą wzajemnie w swoje pracownicze kompetencje. Płci przeciwne są także w stanie realnie określić potencjał i umiejętności drugiej osoby nie wplatając w to kwestii zazdrości.

Reklamy